13.10.2025 / Poradniki
O co chodzi z tym jeżdżeniem szczeniąt w wózku?
O co chodzi z tym jeżdżeniem szczeniąt w wózku? Teorii słyszeliśmy już kilka, najczęściej komentują i pytają osoby, które mijają nas na ulicy.
- Czy one są na sprzedaż?
I choć w teorii w zasadzie są, to odpowiadamy zawsze "nie" - bo po pierwsze w tym wieku już zarezerwowane i wyczekiwane, a po drugie - niektórym się wydaje, że one jeżdżą w wózku w ramach wystawy sklepowej i można podejść i sobie któregoś wybrać.
Inni myślą, że jeżdżą bo tak wygodniej - w końcu nie plączą się pod nogami i nie rozbiegają, a po co się męczyć jak można odhaczyć spacer bez niepotrzebnego wysiłku. No też nie, bo po 9 tygodniu jednak na smyczach chodzimy. Więc dlaczego?
To jeden z etapów habituacji, czyli stopniowego oswajania z bodźcami, które będą im towarzyszyć w dorosłym życiu – ruchem ulicznym, odgłosami silników, nowymi zapachami. Wózek stanowi dla szczeniąt pewną formę ochrony - fizyczną przed przedwczesną ekspozycją na wirusy i bakterie, ale i trzyma je w trochę większym dystansie od nowych bodźców, za to bliżej siebie nawzajem.
Podczas takich spacerów maluchy uczą się, że świat bywa głośny i ruchliwy, ale nie musi być groźny.
Zdarza się, że lekko się stresują – zwłaszcza gdy blisko przejeżdża ciężarówka albo motocykl.
I właśnie o to trochę chodzi.
Chcemy, żeby doświadczyły niewielkiej dawki stresu, po której mogą przekonać się, że nic złego się nie stało. W ten sposób budują odporność – nie tylko na konkretne dźwięki i widoki, ale i na samą obecność nowych, nieprzewidywalnych sytuacji.
Dzięki temu, gdy przyjdzie czas na pierwsze prawdziwe spacery na własnych łapach, będą już miały w sobie więcej spokoju i ciekawości zamiast lęku przed nieznanym.
Przy pierwszym wyjściu szczeniętom zawsze towarzyszy dorosła suka – najczęściej Walkiria.
To dla nich ważny punkt odniesienia: w stresujących momentach naturalnie sprawdzają, jak reaguje dorosły pies.
Starszy, nauczony psiak ze swoim zrównoważonym, spokojnym sposobem bycia, pokazuje im mową ciała, że nie ma się czego bać – i że nie każda nowa osoba czy pies na ulicy wymaga reakcji.
To lekcja, której nie da się przekazać inaczej niż właśnie poprzez przykład.
Potem warto kontynuować taką naukę - jesli nie mamy w zanadrzu psiego profesora, to chociaż sobą pokazujmy spokój i opanowanie, które chcielibyśmy zaobserwować u naszego psiaka.